Na tej stronie:
Hurra!!! Założyłem sobie firmę. Mam już stronę
www, papugę.
W końcu przyszedł czas na własny business. Chciałbym tu od razu zaznaczyć, że jest
to już moja trzecia próba handlowania zgodnie z prawem. Poprzednie przedsięwzięcia
kończyły się szybko. Raz udało mi się nawet wyjść na plus.
Po co mi firma. Hmm... Fajnie brzmi. Mam firmę. Pieczątka. Będę sobie mógł
odliczać. Tylko trzeba najpierw coś zarobić.
Głównym elementem mojego biznesu miały być telefony komórkowe rozprowadzane przez
jedną z dużych firm sprzedaży bezpośredniej o nazwie zaczynającej się na A.
Korporacja ta to sztandarowy przykład tzw. sekty ekonomicznej.
... Jak na razie sprzedałem jeden telefon Nokia 3110 z zestawem głośnomówiącym,
warty 555 pln + vat. Ile zarobiłem? 0 (słownie gówno). Ale wiedziałem w co wchodzę.
Mogę mieć pretensje tylko do siebie.
W tej chwili dorabiam sobie na szkoleniach internetowych, głównie dla dla lekarzy.
Jak na razie jestem zadowolony.
Zachęcam do odwiedzenia mojego serwisu: Nowoczesne
technologie w biznesie. Są to materiały do prowadzonych przeze mnie zajęć
na Akademii Ekonomicznej.
(Moim zadaniem było założenie watowskiej działalności
gospodarczej).
1. Urząd Gminy (Miasta)
Kochanowice. Poprosić o wpis do ewidencji działalności gospodarczej. Udało mi się
to załatwić w niecałą godzinę. Formularz można zassać z ich strony (www.kochanowice.pl).
Kosztowało 30 pln. Na znaczki.
2. Urząd statystyczny
Częstochowa. Wydali REGON w tempie expresowym. Byłem zaszokowany, że w
Częstochowie da się coś załatwić coś tak szybko i bezstresowo. Gdybym złożył
podanie w Lublińcu czekałbym 2 tygodnie. Co najważniejsze ZROBILI TO ZA
DARMOCHĘ.
3. Pieczątka
Potrzebna jest by założyć konto gospodarcze, a to z kolei by zgłosić
działalność w Urzędzie Skarbowym. Trwało 2 dni. Koszt 12 pln. Trochę żałuję,
że nie zamówiłem innego tuszu niż standardowy czarny - czasem trudno odróżnić
kopię od oryginału.
4. Bank
BSK L-ec. Musiałem założyć w banku konto gospodarcze, bo kobieta w US
stwierdziła, że jak w picie jest rubryka konto, to trzeba je wypełnić.
Niestety miesięczne utrzymanie konta kosztuje w BSK 20zł, w Millenium 5zł.
Dodatkowo wszystkie wypłaty też kosztują chyba z 0,5% ich wartości. Minusem
jest niskie oprocentowanie.
5. Urząd Skarbowy
Jeśli bym nie miał przyznanego numeru NIP, musiałbym to zrobić na pierwszym
miejscu.
Lubliniec. W sumie bezboleśnie. Poza tym, że w US nie można korzystać z ksera.
Trzeba iść do PKO lub Urzędu Rejonowego. Niby blisko, a jednak. Ja trafiłem na
straszną ulewę. Makabra. Podobnie ze znaczkami skarbowymi. W US można je kupić między
tylko między 8, a 12. Bezsens w ciapki. Najczęściej ludzie przychodzą do urzędu przed
lub po robocie. Znowu sprint do PKO.
Jednak szczytem absurdu jest kartka wisząca na drzwiach
US.
"Handlującym wstęp wzbroniony"
Chwała Bogu, że załatwiałem papierową robotę zanim zacząłem handlować. PITy
poślę przez mamę. Nie znam danych statystycznych, ale myślę, że większość firm w
naszym kraju zajmuje się w jakimś tam sensie handlowaniem (w pewnym momencie
napis zniknął z drzwi).
Więc UWAGA! Handlowcy!! Nie wchodźcie do US w
L-cu!!! NIE WOLNO!!!!
6. ZUS
Lubliniec. Oczywiście olałem tą "firmę". Oni jednak pamiętali.
Przysłali mi pisemko, że jak się nie zgłoszę i nie udowodnię, że gdzieś tam biorą
mi zaliczkę na ZUS to będzie źle. Co ciekawe napisali, że mam się zgłosić w
związku ze założeniem działalności w dniu 22.01.98. Wtedy trochę zmieniłem profil
działalności (na papierze). Co się stało z pismem z Gminy sprzed miesiąca?
Pojechałem tam, a jakże. Niestety pokój nr 30 otwarty 8-14. Delikatnie
powiedziawszy wkurzyłem się. Te darmozjady, zabierające prawie połowę moich ciężko
zarobionych pieniędzy pracują 6 godzin, ja często zaczynam 7.30, kończę po 15.00.
Muszę się zwolnić z roboty by załatwić jakieś papiery. Zastanawiałem się co by
było gdybym miał wypadek w drodze do ZUSu. Niby w godzinach pracy, niby w celu
dopełnienia formalności związanych z ubezpieczeniem zdrowotnym. Lepiej nie sprawdzać.
Aha. Jeśli to czyta jakiś inspektor budowlany, PIP, czy jakiś tam inny. Budynek ZUS
ma odłączone wszystkie piorunochrony.
Chociaż lepiej nie mówmy im nic. Może będzie silna burza z wielkimi piorunami ...
To na razie tyle. Zapewne z upływem czasu będą pojawiały się nowe spostrzeżenia.
Wszystko co ważniejsze postaram się dokładnie w tym poradniku opisać.
Nie wpłaciłem rocznej składki w firmie sprzedaży bezpośredniej o nazwie
zaczynającej się na A.
Przypomnę, że rozpoczęcie mojej działalności gospodarczej było ściśle związane właśnie
z tą firmą. Myślę jednak, że dobrze się stało. Trochę zarobiłem (ale nie dzięki
firmie na A), jeszcze więcej wydałem. Ale ogólnie się kręci.
Byłem w ZUSie najpierw zanieść ZZA (jakoś tak), potem
DRA. Panie były bardzo
(momentami do przesady) miłe. Chore czy co. Chyba, że coś się zmienia. Ja to sobie tłumaczę
tym, że dostały więcej kasy więc są happy. Szkoda, że przegapiłem początek roku i
nie zawiesiłem działalności. Byłbym wtedy ponad 110 zł do przodu. Ale jak zwykle uczę
się na błędach.
To zawieszenie działalności jest bardzo proste. Trzeba w US najpóźniej pierwszego
dnia miesiąca złożyć informację (na zwykłej kartce) o zawieszeniu działalności (może
być bezterminowe). W ZUSie takie coś na specjalnym druku o zawieszeniu. Do urzędu
miasta / gminy można wysłać, ale jak mi się zdaje nie trzeba. Gdy chcemy powrócić do
zarabiania kapuchy. Powtarzamy wszystkie czynności, pisząc jednak coś zupełnie
przeciwnego.
Właśnie się okazało, że chyba źle uwzględniałem na vat7 moje przychody
(szkolenia internetowe). One były zwolnione z vatu, a nie objęte zerowym vatem. Podobno
jest to różnica. Może znowu skorzystam z usług biura rachunkowego. Znowu korekty.
Jestem ciekaw kiedy w końcu dają mi jakiś mandat. Ja bym już dawno stracił cierpliwość.
Z innej beczki. Kupiłem sobie w końcu (cytuję za moim kolegą) własną komórę.
Nie "u siebie", jak mówił gość, który wciągnął mnie do Amwaya, ale u
normalnego dealera. Po pierwsze chciałem móc wysyłać i odbierać SMSy zpoprzez
Internet. Po drugie bardzo podobała mi się Nokia serii 61xx. Na razie mnie na nią nie
stać więc mój wybór padł na 5110. Do tego okazało się, że ta durna Era przy kupnie
wymaga teraz dodatkowo ostatniej wpłaty ZUS (ja to dopiero będę robił). No czyli w końcu
poszedłem do dealera Plusa i kupiłem komórę. Dali mi dodatkowo futerał.
Era jednak też miała pewien udział w tym zakupie. Nabyłem u jednego sprzedawcy 2
kolorowe obudowy (żółta i zielona) po 19 zł każda. Kupię sobie jeszcze czerwoną i
niebieską. Będę je dziennie zmieniał. Tak by mi pasowała do spodni, albo czapki, albo
jeszcze jakiegoś innego elementu mojego ubioru. Mam też oryginalną czarną obudowę. Więc
jak będę w depresji (a po hipomani zawsze kiedyś taki stan przychodzi) to sobie ją założę.
Do pierwszego rachunku dzwonię (i smsuję), potem będę głodował. Jest bardzo
fajna. Ma zieloną obudowę, białe guziki i duży wyświetlacz. I jest w ogóle ekstra.
Główna zmiana - mam księgowego. I bardzo dobrze. Odpada kupa roboty i mam
przynajmniej świadomość, że to co oddaję do US to dobrze wypełnione
formularze. I nie muszę ciągle pisać korekt.
Ktoś założył na moje skradzione dokumenty firmę "Farmacol bis" z
siedzibą w Czeladzi na ul. Szpitalnej. Nie mam z tym nic wspólnego!!! Ta działalność
gospodarcza została założona w jakichś nieczystych zamiarach. Proszę o wszelkie
informacje na ten temat.
No i dowiedziałem się o co w tym wszystkim chodziło. W grudniu 97 na giełdzie
komputerowej w Katowicach skradziono mi dokumenty. Oczywiście zaraz to zgłosiłem.
Chciałem zablokować mój dowód osobisty w bankowej bazie danych, jednak okazało się,
że musiałbym zapłacić za to 250 zł. Pomyślałem, jakby co to jestem kryty. Na
policji zgłosiłem. Papierek mam. Potem niech się banki martwią. Jakby co to one
stracą.
W maju 98 przyszło do mnie wezwanie z ZUSu z Sosnowca w celu uregulowania spraw
związanych z założeniem działalności gospodarczej. Pojechałem tam i poodkręcałem
wszystko w Urzędzie Miasta (panie nawet pamiętały fakt rejestracji), Skarbowym i ZUSie.
Policjanci z Czeladzi powiedzieli, że mam się udać na posterunek na Tysiącleciu w
K-cach, gdzie kiedyś zgłosiłem kradzież. Raz tam byłem, raz dzwoniłem. Nie umiałem
zastać właściwego gliniarza. W końcu to olałem.
W połowie lipca dostałem wezwanie na policję w Herbach, gdzie miły policjant mnie
przesłuchał na okoliczność podejrzania mnie o usiłowanie wyłudzenia pieniędzy.
Poinformował mnie, że mam się zgłosić na policję w Katowicach, by ponownie mnie
przesłuchano.
Tam okazało się, że ktoś 20 kwietnia założył firmę Farmacol Bis i w tydzień
później próbował przelać na swoje konto kasę z Farmacolu (duża hurtownia
farmaceutyczna). Nie udało mu się. Skąd miał dokument przelewu? Nie wiadomo.
Najciekawsze w tym wszystkim jest to, iż Policja od samego początku miała moje
namiary, a dopiero po 2 i pół miesiącu się do mnie zwrócili jako przestępcy. W
miesiąc po przestępstwie panie w UM Czeladź pamiętały mniej więcej osoby, które
załatwiały formalności. Była szansa by je złapać.
Zdjęcia z kamery bankowej obrazujące "mnie" były tak niewyraźne, że
zastanawiam się w ogóle nad sensem montowania takich systemów monitoringu.
Policjanci z Tysiąclecia nie zarejestrowali moich dokumentów (prawko i dowód) jako
skradzionych. Nie dopełnili więc swoich obowiązków. Być może podczas jakiejś
rutynowej kontroli moje papiery by się znalazły.
Zastanawiające w tym wszystkim jest to, że moje dokumenty przez ponad 5 miesięcy
leżały sobie gdzieś, by w końcu ktoś je wykorzystał.
[Strona główna] [Kochcice] [Podróże]
|